Psoty, figle i swawole…zabawy z sensem

Harce, psoty, figle, swawole, dokazywanie, frajda to określenia spontanicznej, niczym nieskrępowanej, radosnej zabawy. W dzisiejszym moim wpisie chciałabym polecić wszystkim artykuł „Dzikie harce”, który ukazał się w „Wysokich Obcasach”.  Amerykański psycholog dziecięcy, Lawrence J. Cohen zachęca Nas w tej rozmowie, abyśmy zeszli z naszym dzieckiem na podłogę i wygłupiali się. Obok nauki i pracy zabawa jest naturalną formą działalności każdego człowieka. Cohen mówi, że wystarczy poprzyglądać się zwierzętom, które właśnie przez zabawę uczą się praktycznie wszystkiego, co jest im w życiu potrzebne.

Tarzanie się, fikołki, udawanie karateków, rzucanie poduszkami, robienie z dziecka samolotu, podrzucanie go w śmiechu. […] Przecież to jedna z najbardziej pierwotnych i instynktownych form spędzania czasu, nawet małpy to umieją.

Takie naturalne harce są źródłem radości, dzięki nim dzieci uczą się wyrażać emocje, pragnienia. Bawiąc się, rośnie ich wiara i pewność siebie.

Nie doceniamy tego, że dzieci strasznie potrzebują, po pierwsze, wolnego czasu i nudy. Mózg potrzebuje nudy, a jeżeli dziecko cały czas jest przyklejone do gadżetu elektronicznego, to mózg nie ma szans się ponudzić! A po drugie, dziecko potrzebuje grupy rówieśników, z którą będzie próbowało się dogadać. W to się bawimy czy w tamto? Ty stoisz na bramce czy ja?

To jest o wiele poważniejsza nauka niż wykonywanie poleceń animatora. Nie chodzi o to, żeby dziecko zostawić samemu sobie. Obserwujmy czujnie, z odległości.

Polecam także książki autorstwa L.J. Cohena : „Siłowanki. Dzikie harce, których potrzebuje każda rodzina” i „Rodzicielstwo przez zabawę” .

silowankirodzic

 

źródło Aleksandra Szyłło Karmimy dzieci lękami. Dla ich dobra

Mogą cię zainteresować...