Marginalia

wGotowości: Moje wrażenia ze szkolenia obronnego MON w Leźnicy Wielkiej

Autor: Maciej Lesiak Opublikowano: słów: 1620 minut czytania: 8 minut czytania

Relacja z pierwszej ręki z programu #wGotowości. Jak wyglądało jednodniowe szkolenie z przetrwania organizowane przez MON w jednostce wojskowej w Leźnicy Wielkiej? Osobiste wrażenia, refleksje i ocena inicjatywy.

Z kanapy do jednostki wojskowej

Udało mi się dostać do pierwszej grupy około 65 osób na kurs przetrwania organizowany w ramach nowego programu powszechnych szkoleń obronnych MON – „wGotowości”. Inicjatywa ma na celu budowanie odporności społecznej i przygotowanie cywilów na sytuacje kryzysowe. Rząd przygotował cztery moduły tematyczne:

  • Kurs medyczny (pierwsza pomoc i medycyna pola walki)
  • Kurs przetrwania (survival i ochrona ludności)
  • Podstawowy kurs bezpieczeństwa (obrona cywilna i domowa)
  • Kurs cyberhigieny (bezpieczeństwo cyfrowe)

Zapisy przez aplikację mObywatel były błyskawiczne. Po kilku kliknięciach i paru godzinach oczekiwania otrzymałem potwierdzenie kwalifikacji.

Dzień próby: podróż i pierwsze wrażenia

Kurs miał odbyć się w sobotę 29 listopada. Dzień wcześniej dostałem e-mail z przypomnieniem o trudnych warunkach pogodowych i potrzebie zabrania termosu z herbatą. Miły gest, który okazał się proroczy. Wielu uczestników, totalnych amatorów, nie miało odpowiedniego ubrania na ujemne temperatury i śnieg.

Uczestnicy szkolenia wGotowosci

O 6 rano, po wyprowadzeniu psa i szybkim śniadaniu, ruszyłem w 60-kilometrową trasę do Jednostki Wojskowej w Leźnicy Wielkiej. To tam stacjonują 1. Batalion Kawalerii Powietrznej i 1. Dywizjon Lotniczy, obie wchodzące w skład 25. Brygady Kawalerii Powietrznej.

Na miejscu stawiłem się przed czasem. Procedury były sprawne: podpis na oświadczeniu, ubezpieczenie NNW i odbiór przepustki. Podzieleni na 15-osobowe grupy, pod opieką oficera prowadzącego, czekaliśmy na placu apelowym. O 8:00, przy -2°C, przywitał nas sam dowódca jednostki. Pozytywnie zaskoczył mnie przekrój uczestników: od młodzieży po osoby starsze, w wieku 40-50 lat. Kurs naprawdę był dla każdego.

Szkolenie: pomiędzy wiedzą a budowaniem morale

Choć amatorsko interesuję się survivalem i preppingiem, kurs był dla mnie cenną okazją do usystematyzowania wiedzy. Prowadzący na każdym kroku podkreślali, aby wyłączyć telefony i bezwzględnie zakazywali robienia zdjęć.

Uważam, że to nie tylko szkolenie z praktycznych umiejętności, ale też ważne narzędzie budowania morale. To sygnał dla żołnierzy, że cywile, wbrew medialnym narracjom, nie zamierzają uciekać i sprawiać problemów. Nie chodzi przy tym o naiwne przekonanie, że amatorzy po weekendowym kursie będą w stanie pomagać armii w jej zadaniach, ale o to, że posiadając własne kompetencje, będą mniej przeszkadzać i na poziomie mikro wspomagać organizację społeczeństwa w czasach kryzysu. Dla mnie, osoby zupełnie niezwiązanej z wojskiem, było to też doświadczenie odkłamujące stereotypy. W armii służą prawdziwi profesjonaliści, którzy związali z nią swoje życie i realnie ryzykują je, by bronić naszego państwa.

Na szkoleniu spotkałem posła KO, Marcina Józefaciuka, ludzi zafascynowanych militariami, ale przede wszystkim – zwykłych obywateli. W spolaryzowanym społeczeństwie takie inicjatywy, które łączą, a nie dzielą, są na wagę złota.

Drobny zgrzyt w cyfrowym świecie

Niestety, nie wszyscy uszanowali zasady. Poseł, pomimo wielokrotnych próśb o bezwzględnym zakazie robienia zdjęć i nakazie wyłączenia telefonu, postanowił złamać regulamin. To niefajne zachowanie, które podważa autorytet organizatorów i pokazuje brak szacunku dla pozostałych uczestników.

Największa wartość: przełamywanie baniek

Najbardziej uderzyło mnie ciągłe powtarzanie, że w sytuacji kryzysowej kluczowa jest ocena oparta na wiarygodnych źródłach informacji, a nie na doniesieniach z mediów społecznościowych. Prowadzący wprost nazywali Facebooka niewiarygodnym źródłem informacji. Stało to jednak w pewnej kontrze do faktu, że jednostka wojskowa do komunikacji o wydarzeniu używa właśnie Facebooka (np. do publikacji zdjęć z wydarzenia). Jako osoba niekorzystająca z tej platformy, nie mam możliwości swobodnego przeglądania publikowanych tam materiałów. Może czas, aby wojsko przemyślało swoje kanały dystrybucji treści?

Chciałbym, aby w przyszłości było więcej elementów integracyjnych i praktycznych. To pozwoliłoby ludziom z różnych baniek społecznych zobaczyć, że nie jesteśmy dla siebie wrogami, a jedynie social media sztucznie nas podkręcają.

Kluczowe umiejętności: co wyniosłem ze szkolenia?

Szkolenie było znacznie bogatsze w treść, niż można by się spodziewać po jednodniowym kursie. Zaczęło się od obszernego modułu nawigacji w terenie, na który poświęcono sporo czasu, włączając w to część praktyczną. Poznaliśmy zasady używane przez wojsko i służby, uczyliśmy się obsługi podstawowych narzędzi nawigacyjnych, lokalizowania swojej pozycji oraz unikania błędów podczas przemieszczania się na przełaj, czerpiąc nawet z metod stosowanych przez rangersów.

Kolejne moduły obejmowały kluczowe techniki przetrwania: rozpalanie ognia, pozyskiwanie i uzdatnianie wody oraz budowę tymczasowych schronień. Co istotne, wszystkie te elementy połączono z praktyczną filozofią „plecaka ucieczkowego” (bug-out bag). Podkreślano, że nie ma to być gotowy produkt, a zestaw skomponowany pod własne umiejętności i potrzeby, którego celem jest umożliwienie przetrwania przez kilka dni przy minimalnym wydatku energetycznym. Kładziono nacisk na prostotę i nadmiarowość ekwipunku, co jest niezwykle cenną wiedzą w czasach, gdy lęk przed kryzysem jest często monetyzowany, a rynek zalewany jest masą niepotrzebnych gadżetów.

Program objął również szeroki zakres obrony cywilnej: odnajdywanie schronów, rodzaje i znaczenie sygnałów alarmowych, zasady zachowania podczas bombardowania, podstawy ratownictwa medycznego i gaszenia pożarów.

Wisienka na torcie: tunel aerodynamiczny

Mimo że moja piwnica przypomina magazyn sprzętu survivalowego, po kursie i tak domówiłem kilka drobiazgów do „plecaka ucieczkowego”, który składam raczej pro forma.

Tunel aerodynamiczny w Leźnicy Wielkiej, widok wewnątrz. Fot. szer. W. Kowalczyk z profilu FB 25 Brygady Kawalerii Powietrznej

Tunel aerodynamiczny w Leźnicy Wielkiej, widok z zewnątrz. Fot. szer. W. Kowalczyk z profilu FB 25 Brygady Kawalerii Powietrznej

Największe wrażenie zrobił na mnie pokaz tunelu aerodynamicznego – jedynego i najnowocześniejszego tego typu obiektu wojskowego w Unii Europejskiej, którego budowę zainicjowano za czasów koalicji PO-PSL (wiecha w 2013 roku). Zobaczyliśmy symulację skoku spadochronowego żołnierza w pełnym rynsztunku. Ten obiekt nie tylko podnosi bezpieczeństwo i obniża koszty szkolenia, ale także umożliwia treningi skoków nocnych z noktowizją dla wojsk specjalnych. Profesjonalizm organizatorów i potencjał tego miejsca były imponujące.

Podsumowanie i apel

Na zakończenie kursu każdy z nas otrzymał certyfikat, indywidualną apteczkę wojskową oraz książeczkę MON z poradami na czas kryzysu. Broszura, choć hasłowa i pobieżna, jest moim zdaniem świetnie napisana – trafia w punkt, biorąc pod uwagę niechęć ludzi do czytania. Co ciekawe, podczas szkolenia medycznego jedna osoba zemdlała, więc certyfikat “przetrwania” dla niektórych nabrał bardzo realnego wymiaru.

Jeszcze raz dziękuję żołnierzom z JW Leźnica Wielka za poświęcony czas i profesjonalizm. Z czystym sumieniem namawiam każdego do zapisania się na kurs „wGotowości”. To doświadczenie, które naprawdę otwiera oczy.


Disclaimer: Wiele rzeczy, które widziałem i o których chciałbym opowiedzieć, pozostaje z szacunku dla żołnierzy i zasad bezpieczeństwa objętych strategią “need to know”. Wiąże się to również z pewnymi ograniczeniami w dokumentowaniu kursu, co z punktu widzenia bezpieczeństwa jest w pełni zrozumiałe.


Dodatek: Absurd jawności w dobie wojny hybrydowej

Widok jednostki wojskowej w Leźnicy Wielkiej z Google Street View

Zupełnie nie rozumiem, dlaczego wprowadza się te wszystkie zakazy fotografowania i obostrzenia związane z telefonami, skoro z poziomu kanapy można obejrzeć nie tylko bazę z Google Street View, ale także podjechać polnymi drogami pod bramę z zakazem fotografowania, obejrzeć rowy melioracyjne na południu i inne zabudowania. Wszystko dzięki Street View.

Czy nie jest to ponury żart, gdy w czasach wojny hybrydowej przez Telegram rekrutuje się amatorów do aktów sabotażu, którym ułatwia się rekonesans, dając możliwość planowania z kanapy?

Być może jakaś osoba decyzyjna przeczyta ten artykuł i zastanowi się, czy nie nadszedł czas, aby „zaciemnić” w Street View promień 10-20 km wokół obiektów strategicznych, takich jak lotniska. Nie chodzi o to, by całkowicie uniemożliwić działania profesjonalistom – oni i tak sobie poradzą. Chodzi o utrudnienie życia amatorom. Zmuszenie ich do fizycznego pojawienia się w terenie w celu zaplanowania akcji stwarza okno do reakcji dla naszych służb. To tylko taka uwaga na koniec.

Aktualizacja (październik 2026): jak się zapisać i co się zmieniło

Po publikacji tego tekstu dostaję pytania od czytelników, więc zbieram w jednym miejscu to, co da się ustalić ze źródeł oficjalnych. Stan na październik 2026.

Co się zmieniło od pilotażu. Jesienią 2025 kurs był dla pełnoletnich. Edycja 2026 ruszyła 7 marca na podstawie decyzji Nr 17/MON z 4 marca 2026 r. (Dz. Urz. MON z 2026 r., poz. 24) i jest otwarta dla obywateli od 13. roku życia. Niepełnoletni mogą wziąć udział tylko za zgodą i pod opieką opiekunów prawnych. Moduły zostały te same: bezpieczeństwo, pierwsza pomoc, przetrwanie i cyberhigiena. Każdy trwa do 8 godzin, odbywa się w weekend i jest bezpłatny. Szkolenia zaplanowano do 21 listopada 2026. Udział w ścieżce „Odporność” nie oznacza przypisania do rezerwy ani przysięgi.

Jak się zapisać. Rejestracja odbywa się wyłącznie online. Nie znalazłem infolinii ani formularza dla zgłoszeń indywidualnych, więc bez smartfona jest problem.

  1. mObywatel: Usługi → Bezpieczeństwo → Szkolenia obronne → Indywidualne szkolenia obronne → Zgłoś się, potem wybór jednostki na mapie i terminu. W tym samym miejscu widać swoje zgłoszenia. Tą drogą idzie zdecydowana większość zapisów.
  2. Aplikacja #wGotowości (Android, iOS) od Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni. Poza zapisami ma przypomnienia i materiały edukacyjne, ale też quiz dopasowujący „ofertę wojska”, punkty i nagrody. Kto chce się przeszkolić, a nie wejść w lejek rekrutacyjny, ma prostszą drogę przez mObywatela.
  3. Szkolenia grupowe dla firm i instytucji. Wniosek składa pracodawca, link jest w sekcji Szkolenia obronne w mObywatelu.
  4. Ścieżka „Rezerwy”, czyli szkolenie wojskowe dla kandydatów i rezerwistów. Według MON wdrażana od drugiej połowy 2026, informacje na zostanzolnierzem.pl.

Dostępność miejsc w jednostkach: wojsko-polskie.pl/wgotowosci (strona bywa schowana za captchą).

Liczby. Z odpowiedzi MON na interpelację poselską z maja 2026: w pilotażu przeszkolono ponad 16 tys. osób, w edycji 2026 do maja ponad 6790, a około 900 zapisanych po prostu nie przyszło. Na 2026 zabezpieczono 109,5 mln zł, większość na ścieżkę rezerw. Zapowiedź mówiła o 400 tys. przeszkolonych w tym roku. Jesienna tura ten rozjazd zmniejszy, ale raczej go nie zamknie.

Jakie dane podaje się przy zapisie i na miejscu? To pytanie wraca najczęściej. Przy zapisie przez mObywatel PESEL jest obowiązkowy, więc organizator ma go już na etapie rejestracji. Na miejscu w Leźnicy Wielkiej procedura wyglądała tak: podpis na oświadczeniu, ubezpieczenie NNW i odbiór przepustki. O ile dobrze pamiętam, oświadczenie zawierało też adres zamieszkania. Publicznego wzoru tych dokumentów ani klauzuli informacyjnej dla programu nie udało mi się znaleźć. Przed podpisaniem macie prawo zobaczyć klauzulę informacyjną (art. 13 RODO): kto jest administratorem danych, w jakim celu i na jakiej podstawie je przetwarza oraz jak długo przechowuje. Zgoda na wizerunek powinna być osobnym dokumentem i nie powinna warunkować udziału w szkoleniu (art. 7 ust. 4 RODO).

Źródła:

Maciej Lesiak

Wzmacniaj Sygnał

Najlepszym wsparciem jest udostępnianie artykułów i oznaczanie dadalo.pl w mediach społecznościowych. Możesz też wesprzeć finansowo - pokrywa to dostęp do mediów i archiwów prasowych potrzebnych do badań.