Prezydent Zdanowska publikuje obrzydliwe komentarze hejterów. Problem? Z realnego chamstwa buduje parasol ochronny na każdą krytykę, od aktywistów po pytania o Dżunglę 360. Jak działa mechanizm zatruwania studni i dlaczego brak śladu w CERT/NASK budzi pytania.
Spis treści
Profile miejskie są celem rosyjskiej propagandy i zorganizowanych kampanii botów
Dzisiaj przeanalizuję, jak politycy zamieniają hejt w tarczę przed krytyką. Idealnym przykładem jest artykuł Piotra Brzózki „Nie wytrzymała jako człowiek" (Gazeta Wyborcza, 17.03.2026). Pokazuje on serię wpisów Hanny Zdanowskiej, która skarży się na trolle i brutalizację sieci. Komentarze, które cytuje, są autentyczne i obrzydliwe. Ale mechanizm, który z nich robi parasol ochronny… i to osobna historia.
Hejt jako kontener semantyczny
Kluczowym zabiegiem w strategii Hanny Zdanowskiej jest stworzenie pojemnika (kontenera semantycznego) do którego trafiają jednocześnie wulgarne wyzwiska i merytoryczny sprzeciw. Zdanowska mówi:
“Mamy dziś do czynienia z narastającą brutalizacją języka, agresją, hejtem (…) W wielu tematach komentarze zalewają booty, a za niektórymi stoją, współtworzone przez sztuczną inteligencję, konta”
Rynsztokowe wyzwiska i “świadome manipulacje” zostają zrównane jako przejawy tego samego zjawiska. Pojemnik na krytyków-hejterów jest gotowy.
Zatruwanie studni: technika i zastosowanie
Zatruwanie studni to technika erystyczna polegająca na wstępnym zdyskredytowaniu źródła krytyki zanim krytyka zostanie wypowiedziana. Efekt jest prosty: każdy kolejny głos krytyczny wpada do pojemnika opatrzonego już etykietą “hejt”, “bot” lub “rosyjska propaganda”. Nie trzeba odpowiadać na zarzuty — wystarczy zakwestionować intencje krytykującego. Służy to temu, aby wykluczyć odpowiedź na rzetelną i konstruktywną krytykę, bo wtedy trzeba byłoby się przyznać do błędów. Dlatego mówi się tylko o hejterach.
Technika jest szczególnie skuteczna gdy materiał wyjściowy jest autentyczny. Nikt nie będzie bronił człowieka który pisze “pijaczko wypad z Łodzi”. Właśnie dlatego takie cytaty są tak użyteczne, bo służą jako wejście do pojemnika, nie jako jego zawartość.
Rozszerzenie pojemnika
Później zakres logiczny rozszerza się dowolnie pokazując palcem i mówiąc, że przecież to hejter. W kolejnym kroku pojemnik zostaje rozszerzony o listę konkretnych podmiotów:
“przepełnione złością i frustracją fale komentarzy są nakręcane przez polityków Konfederacji i Korony Grzegorza Brauna. Agresja, brak kultury, wulgaryzmy. Boty, fałszywe konta, a w niektórych tematach także rosyjska propaganda”
Konfederacja, Korona, boty, Rosja — to nie jest klasyfikacja zjawisk. To konglomerat mający wywołać wrażenie zorganizowanego, zewnętrznego ataku. Suma jest większa niż jej składowe, a granica między wulgarnym komentarzem a operacją wywiadowczą zostaje praktycznie rozmyta. Osoby niezaznajomione z dezinformacją i mechanizmami działania tego typu operacji zazwyczaj uznają, że to fakt. Problem w tym, że są procedury weryfikacji i zgłaszania tego typu incydentów, o co mógłby spytać redaktor.
Odwrócenie ról agresora i ofiary
No i mamy przede wszystkim całościowo technikę odwrócenia ról agresora i ofiary. Polega na przyjęciu pozycji ofiary w momencie gdy instytucje kontrolne badają działania własnego środowiska. W wykonaniu Zdanowskiej wygląda to następująco:
“Miasto jest atakowane z każdej strony”
Popatrzmy na ten genialny zwrot. Już nie osoba Hanny Zdanowskiej, to Miasto, nie prezydent, nie urząd są atakowane. Retoryczne utożsamienie osoby z instytucją uniemożliwia merytoryczną krytykę bez pozornego “atakowania Łodzi”. Jak to się mówi, we własne gniazdo się nie… Mechanizm jest analogiczny do tego który opisywałem przy okazji analizy tekstów Wildsteina — każdy krytyk PiS atakował Polskę, nie partię. To są znane erystyczne sztuczki stosowane w momencie, gdy pojawia się nadmiar rzeczowej krytyki.
Projekcja własnych technik na oponenta
Aktywiści z czasu protestów Parku na Zdrowiu zwracali uwagę na prawdopodobne działania ludzi zajmujących się pozycjonowaniem i PRem dla miasta, którzy koordynowali farmy reakcji mające dyskredytować protestujących. Mechanizm był prosty: zakupione reakcje triggerowały hate algorithm na FB, dzięki czemu posty miejskie i odpowiedzi samorządowców tłumaczących jak źli i głupi mieszkańcy sabotują dobre rzeczy w mieście zyskiwały gigantyczne zasięgi poprzez manipulowanie algorytmami rekomendacyjnymi.
Mechanizm projekcji ujawnia się w nieoczekiwanym miejscu. Brzózka cytuje anonimowy komentarz internauty pod postem Zdanowskiej:
“Pani ludzie podczas sporu o Audioriver wykupili tysiące hejterskich kont z Wietnamu”
To twierdzenie — nieweryfikowalne i niepotwierdzone żadną dokumentacją — wskazuje na odwróconą projekcję: strona oskarżana przez Zdanowską o stosowanie farm kont sama oskarża magistrat o identyczną metodę. Niezależnie od tego kto ma rację, żadna ze stron nie przedstawiła dokumentacji technicznej. Co charakterystyczne — Brzózka przepuszcza to twierdzenie bez weryfikacji, analogicznie jak twierdzenia Zdanowskiej o rosyjskiej propagandzie i botach. Teza o farmach kont jest nieudokumentowana po obu stronach sporu.

Dezinformacja: taktyka pozorowanego dowodu
Warto zwrócić uwagę że twierdzenia o “zalewie botów”, “fałszywych kontach” i “rosyjskiej propagandzie” przeszły przez tekst Brzózki bez weryfikacji ani zakwestionowania. Przecież są procedury CERT, NASK, ABW, a także odpowiednie procedury w social mediach pozwalające na zgłoszenie tych incydentów. Czy są dowody na zgłoszenie? Czy są ślady tego, że ataki były analizowane?
Wypowiedzi Zdanowskiej o zorganizowanych kampaniach botów i rosyjskiej propagandzie to twierdzenia o działaniach informacyjnych które powinny zostawiać ślad proceduralny. Jeśli infrastruktura komunikacyjna trzeciego co do wielkości miasta w Polsce stała się celem zorganizowanej operacji dezinformacyjnej, zasadne jest pytanie czy za tymi tezami stoi jakakolwiek dokumentacja.
Czy i kiedy Urząd Miasta Łodzi zgłosił do CERT Polska incydenty związane z “zalewem botów” i “rosyjską propagandą”? Czy miasto dysponuje raportem technicznym potwierdzającym tezę o zorganizowanych kampaniach inautentycznych? Jakie kwoty z budżetu miasta lub spółek miejskich wydatkowano na moderację i promocję postów w mediach społecznościowych prezydent w ostatnim kwartale? Odpowiedzi na to ostatnie pytanie prawdopodobnie nie uzyskamy, ponieważ promocja została przesunięta do Stowarzyszenia Łódzkiej Organizacji Turystycznej, poza kontrolą publiczną.
Odpowiedzi na te pytania są weryfikowalne — i powinna to zrobić prokuratura.
Znieczulenie przed krytyką
Artykuł Brzózki ukazuje się w precyzyjnym momencie. Prokuratura Okręgowa w Łodzi prowadzi postępowanie dotyczące powiązań miasta i jego spółek ze stowarzyszeniem ŁOT. Organy regulacyjne prowadzą postępowania dotyczące infrastruktury cyfrowej pod zarządem miejskim. W przygotowaniu są kolejne zawiadomienia.
Żaden z tych wątków nie pojawia się w tekście.
Operacja komunikacyjna prezydent Zdanowskiej jest podręcznikowym przykładem zatruwania studni z elementem projekcji i odwrócenia ról. Jej skuteczność nie zależy od złej woli dziennikarza który ją opisuje — ten genialny framing działa właśnie dlatego że jest gotowy zanim ktokolwiek siada do pisania. Warto też zwrócić uwagę na fakt, że wielu aktywistów miejskich działa w ramach nakreślonych tą strategią stosując bez pokrycia stwierdzenia typu “mafia”.
Studnia jest zatruta zanim ktokolwiek zaczął z niej pić. A co najważniejsze dzieje się to przy synchronicznej akcji objaśniania, że obecna, może i zła strategia miasta, jest jedyną możliwą dla tej niedoinwestowanej Łodzi, więc krytykowane mikrokawalerki i blokowiska w nowym centrum Łodzi są szczytem możliwości. Gdy to złożyć wszystko w całość rzeczywiście nie ma innej możliwości jak przyjąć narrację magistratu i uznać wszelką krytykę za hejt albo argumenty oderwanych od realiów bajkopisarzy.
Pacyfikowanie krytyków magistratu i aktywistów
Jednak rama “oblężonego miasta” nie pojawia się w próżni. Wystarczy prześledzić ostatnie 3 miesiące. Poprzedzają ją kolejne kryzysy komunikacyjne magistratu: projekt egzotycznej dżungli za 380 milionów w Ogrodzie Botanicznym, “dzielnica kompletna” w Nowym Centrum Łodzi — nazwa zakwestionowana przez specjalistów od planowania przestrzennego — śmierć czworga lokatorów komunalnych mieszkań z wychłodzenia zimą 2026, wstrzymana budowa kolejowego tunelu średnicowego. Każdy z tych przypadków generował merytoryczną krytykę opartą na konkretach: analizach kosztów, ekspertyzach środowiskowych, dokumentacji technicznej.
Odpowiedź magistratu na tę krytykę jest konsekwentna i rozpoznawalna. Złożone problemy są spłaszczane do poziomu emocji. Tymi emocjami zarządza się w silosie Facebooka, gdzie dominują ci z największymi budżetami. Przypadek Audioriver pokazał mechanizm w działaniu: na spotkaniu z mieszkańcami zorganizowanym przez ŁCW pojawili się radna zatrudniona w ZOO — instytucji której wiceprzewodniczącym rady nadzorczej jest dyrektor Biura Promocji UMŁ — oraz DJ opłacony przez festiwal, oboje bez ujawnienia tożsamości. Protest który zebrał 14 tysięcy podpisów i zmusił magistrat do zmiany decyzji przeszedł do historii jako przykład skutecznego nacisku obywatelskiego. Pani Prezydent przeprosiła Piotra Orlicza-Rabiegę (współwłaściciela marki Audioriver) za złych mieszkańców którzy protestowali, zupełnie pomijając fakt że decyzja urzędowa wskazująca Park na Zdrowiu została wydana z naruszeniem MPZP.
To jest sedno mechanizmu. Źli mieszkańcy, ci protestujący. Aktywistka składająca wnioski o dostęp do informacji publicznej i dokumentująca wadliwe ekspertyzy akustyczne oraz autor wyzwisk pod postem walentynkowym zajmują w tej ramie to samo miejsce semantyczne. Oboje są częścią ataku na miasto “z każdej strony”. Krytyk infrastruktury komunalnej staje się osobą “atakującą Łódź”. Złożoność problemu zostaje zastąpiona prostą opozycją: my bronimy miasta, oni atakują.
Uproszczenie trudnych problemów oraz wyciąganie skrajnych poglądów ośmiesza krytykujących zanim zdążą przedstawić argument. To skuteczniejsze niż jakakolwiek formalna pacyfikacja.
Oblężona twierdza Łódź — czy mur wytrzyma?
Redakcja Signal Dadalo Media skierowała w dniu publikacji zapytania medialne do CERT Polska oraz NASK-PIB z pytaniem czy Urząd Miasta Łodzi zgłaszał incydenty związane z kampaniami dezinformacyjnymi opisanymi w wypowiedziach prezydent Zdanowskiej. Odpowiedzi zostaną opublikowane po ich uzyskaniu.
Pytania do UMŁ (19.03.2026)
Signal Dadalo Media skierowało oficjalne zapytanie w trybie art. 8 Prawa prasowego oraz art. 22 ust. 1 w zw. z art. 3 pkt 8 Ustawy z dnia 5 lipca 2018 r. o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa (Dz.U. 2018 poz. 1560):
- Czy Urząd Miasta Łodzi zgłosił do CSIRT GOV, CERT Polska lub NASK incydenty związane z kampaniami opisanymi w wypowiedziach prezydent Zdanowskiej? Jeśli tak — do jakiej instytucji, kiedy i pod jakim numerem sprawy?
- Czy Urząd Miasta Łodzi lub podmioty powiązane dysponują dokumentacją techniczną potwierdzającą tezę o zorganizowanych kampaniach dezinformacyjnych? Jeśli tak, wnosimy o jej udostępnienie w trybie dostępu do informacji publicznej.
- Czy UMŁ lub podmioty działające w jego imieniu prowadziły monitoring anomalii w zasięgach postów w mediach społecznościowych? Jeśli tak, wnosimy o udostępnienie wyników.
- Prosimy o wskazanie podmiotów obsługujących social media miasta oraz udostępnienie ewentualnej korespondencji z META dotyczącej zgłoszonych incydentów.




